Carta da Musica, czyli papier nutowy

tak nazywa sie jedyny w swoim rodzaju chleb podawany na Sardynii.  Cienkie, chrupiace placuszki majace kilkusetletnia tradycje. Zachowuje swiezosc kilka tygodni, pod warunkiem, ze jest przechowywany bez dostepu wilgoci.

Chlebek ten znany jest równiez na pólnocy Wloch w okolicach Piemontu, tam jednak formuje sie go w dlugie cienkie paski, które zwane sa wdziecznie „lingua di sou cera”, czyli jezyk tesciowej ;)

 

przepis na ciasto jest bardzo prosty:

 250g maki pszennej (moze byc zmieszana pól na pól z semolina)

150ml letniej wody

½ lyzeczki drozdzy instant

1/3 lyzeczki soli

Wszystkie skladniki wymieszac. Powinno powstac dosc scisle, a po dluzszym zagniataniu elastyczne ciasto, odstawic na pól godziny do wyrosniecia. W miedzyczasie nagrzac lekko wysypana maka blache w piekarniku o temp 200°C, a ciasto rozwalkowac bardzo cienko w formie okraglych placuszków.

Przykryc sciereczka, wyjmowac po kilka i piec partiami ok. 10 minut kazdy. Placki podczas pieczenia rosna i puchna.

Wystudzic i przechowywac w zimnie, nie doprowadzic do zawilgocenia, bo przestana byc chrupiace. Podawac jako dodatek do zup, salatek. Z dobra oliwa.... mniam...

 

Komentarze do strony:

Polenka (2010-01-02 18:58:46)

Czy make pszenna mozna zastapic zytnia razowa? moze dodac wiecej drozdzy? mirabbelko a moze masz jakis latwy przepis na bulki razowe, tzw pelnoziarniste lub cos w tej nucie? Pozdrawiam

Bea (2009-09-10 18:52:59)

Gratulacje, wspaniala strona. Ten sardynski chleb nazywany jest tez tutaj "pane carasau" (czytaj: pane karazau). Robi sie z polowy maki pszennej i polowy semoliny, mozna uzyc zamiast bialej, maki razowej. Pieczony jest praktycznie 2 razy, najpierw az sie mocno wybrzuszy (max nagrzany piekarnik, a tradycyjnie piec chlebowy opalany drewnem: 20 sekund), pozniej wyciaga sie z piekarnika, oddziela nozem 2 warstwy (lepiej troche poczekac, bo parzy) i znowu wklada do piekarnika do zrumienienia. Tradycyjnie jest robiony na zakwaszonym naturalnie ciescie pszennym, tzw. "frammentu", czyli praktycznie surowym ciescie ujetym z poprzedniego chleba. Warto sprobowac ten chlebek z zoltym serkiem (idealnie byloby owczym) startym i posiekanymi orzechami: zapiec na chwilke, az sie rozpusci serek i ... smacznego. Inny bardzo ciekawy pomysl znalazlam w ksiazce siostr Simili. Proponuja one, po pierwszym pieczeniu i oddzieleniu 2 warstw, kazdy plat chleba obwiazac bawelniana nitka wokol pojedynczych aluminiowych foremek, takich jak np. do muffinow i zapiec jeszcze ok 10 min. W ten sposob powstaja takie miseczki, do ktorych mozemy bezposrednio przed podaniem (nie wczesniej, bo chleb zmieknia) wlozyc jakies salatki. Wydaje mi sie to ciekawe. A tak w ogole chleb jest smaczny, choc odbiega od naszego pojecia o chlebie. Dzieki Mirabelko za tak wspaniala strone. Pozdrawiam

Magda (2009-04-01 18:17:29)

dziwna rzecz tata mojej kolezanki Wloszki nauczyl mnie robic ciasto na pizze. Ow Wloch pracowal kiedys w restauracji. 1 kg maki , 2 szklanki wody i 25g drozdzy i lyzeczka soli. Ten przepis jest zadziwiajaco podobny do jezyka tesciowej ( powinno byc "la lingua di suocera"). Nigdy jednak nie pieklam samego ciasta bez sosu etc. ale ciekawe, musze sprobowac. We Wloszech jest tez pizza bianca, czylli sam placek z oliwa i przyprawami takimi jak czosnek i ziola... A w ogole to chcialabym upiec chleb. Podchodze do tego jak do jeza, ale mam nadzieje, ze przy pomocy Pani przepisow jakos mi sie uda. Czy to naprawde jest proste? Mam zakwas zytni od kolezanki

mirabbelka (2008-07-13 22:26:21)

Violinko, mam bardzo podobne wspomnienia z dziecinstwa. W niedziele byl zawsze rosol ,a do niego domowy makaron. A my dostawalismy te okrawki ciasta, ktore puchly i lekko przypalaly sie na kuchni. pamietam ten smak. pozdrawiam - M.

Violinka (2008-07-13 21:52:29)

ten chlebek przypomnial mi to czym objadalam sie w dziecinstwie mieszkajac na wsi, gdzie w kuchni stal piec z zeliwnymi farelkami (takimi paltami, ktory powodowal ze caly piec kuchenny byl jedna wielka tafla grzewcza i w zaleznosci od miejsca na tej tafli - byla wyzsza lub nizsza temperatura) ale wracjac do tematu: w kazda niedziele mama przygotowywala samodzielnei kluski czyli makaron. z jajek i maki itp. po rozwlakowaniu ciasta powstawal wielki okreg o grubosci ok 1-2 mm. Mama ciela to na paski o szerokosci ok 5 cm. i kladala jeden na drugi by potem pociac recznie na makaronek.. ale.. za kazdym razem kilka takich paskow trafialo na zeliwny rozgrzany piec.. i sie na nim prazylo-pieklo z obu strorn. a potem lekko posypywalo sie to gruba sola.. pychotka... paski te lekko byly usmoloen.. w koncu w piecu palilo sie drewnem i weglem.. a wiec zeliwne balty nie byly zbyt czyste..ale komu to przeszkadzalo.. niestety mama juz nie robi recznie makaronu kroluje gotowy makaron a i piec zostal zastapiony kuchenka gazowa..

Dodaj komentarz do strony:

imię:
uzupełnij przysłowie:
nie z każdej mąki będzie .......
komentarz: